21. „Już nie mogę się doczekać.”

z perspektywy Maggie

           Obudziło mnie światło padające centralnie na moją twarz. Zmarszczyłam brwi, próbując otworzyć oczy. Usłyszałam cichy, gardłowy śmiech gdzieś blisko mnie. Potarłam rękoma powieki, by złapać ostrość obrazu. Z każdym razem widziałam coraz więcej. Na przeciwko zauważyłam czyjąś sylwetkę. Jak się okazało był to uśmiechający się w moim kierunku Harry, leżący na boku przodem do mnie.
– Witam – powiedział nisko. – Dobrze się spało?
– Za krótko – mruknęłam.
Chciałam przewrócić się na brzuch, ale nie pozwolił mi na to promieniujący ból w udach i TAM. Syknęłam cicho, zagryzając dolną wargę. Powoli zaczynały wracać do mnie wydarzenia ostatniej nocy.
– Będziesz dzisiaj trochę obolała – ostrzegł.
No co ty nie powiesz?! Będę chodzić jak pingwin!
– Zdążyłam zauważyć – odparłam, krzywiąc się pod wpływem przewrócenia się na bok. – Która godzina?
– Dziesiąta. Na którą masz zdjęcie gipsu?
– Na dwunastą. Chyba muszę już wstawać – westchnęłam głośno, na samą myśl ile bólu mnie przy tym spotka.
– Poczekaj, pomogę ci – zaoferował kędzierzawy, wstając z łóżka.
Poczułam, jak zaczynają piec mnie policzki, gdy Styles zupełnie nagi, szukał w szufladzie bokserek. Dopiero zdałam sobie sprawę, że ja też nie mam na sobie nic oprócz stanika. 
Nie ma szans, bym wstała, będąc całkiem obnażona!
– Możesz podać mi bieliznę? – spytałam zażenowana, kiedy Harry miał już na sobie bokserki.
– Myślę, że najpierw powinnaś się umyć.
– Nie wyjdę spod kołdry bez ubrań – mruknęłam, co wywołało u niego ciche prychnięcie.
– Nie musisz – powiedział, podchodząc do materaca od strony, na której leżałam. Nachylił się nade mną podwijając pod moje plecy i nogi okrycie, a następnie razem z nim wziął mnie na ręce. Syknęłam głośno, gdy podczas wykonywania tego ruchu znowu poczułam promieniujący ból.
Kątem oka zauważyłam krwistą plamę na materacu, zamrugałam kilkakrotnie sprawdzając, czy przypadkiem nie mam zwidów. Przebarwienie dalej widoczne.
O boże, to ja?
– Nie bierz sobie tego do głowy. Nigdy nie przepadałem za tym prześcieradłem – szepnął, najwidoczniej zauważając co obserwuję. – Warto było się go pozbyć właśnie w taki sposób – dodał, ruszając w kierunku wyjścia z sypialni.
– Nie masz wstydu – burknęłam, krzyżując ręce na piersiach.
– Mam ci przypomnieć, kto proponował mi seks kilka godzin temu? – uniósł jedną brew do góry.
Ygh, nie mogę się przyzwyczaić do myśli na temat tego, co ostatniej nocy robiłam ze Stylesem...
– A ty się zgodziłeś – zauważyłam, uśmiechając się złośliwie.
– Jestem tylko facetem. Wystarczy jedno twoje słowo i możemy to powtórzyć – poruszył zabawnie brwiami. – Chociaż szczerze wątpię, że to zniesiesz w obecnym stanie – dodał, zachodząc pod drzwi łazienki, które otworzył kopiąc w nie stopą.
           Ostrożnie posadził mnie na taborecie, który stał przy wannie. Przycisnęłam do swojego ciała kołdrę, obserwując kolejne ruchy kędzierzawego, który nalewał wody z kranu do średniej wielkości, żółtej miski.
– Pomogę ci się umyć – powiedział, kiedy odwracając się napotkał moje pytające spojrzenie.
– Dam sobie radę.
– Wątpię.
– Harry, jestem tylko obolała od pasa w dół – przewróciłam oczami.
– Sprawdźmy – westchnął, podchodząc do mnie i klękając na kolanach. Dłońmi zsunął z moich ramion kołdrę, tak, że zatrzymała się dopiero przy biodrach. W duchu dziękowałam mu, że nie pozbył się wczoraj mojego stanika. Uśmiechnął się do mnie przegryzając dolną wargę, kiedy jego obie dłonie znalazły się na moich plecach i stopniowo zaczęły na nie naciskać, pochylając mnie do przodu. Nie wiedziałam co on ma na celu, aż poczułam prądy przechodzące wzdłuż mojego kręgosłupa. Syknęłam głośno, opierając się rękoma o ramię Harry'ego, który od razu zaprzestał dalszemu sprawiania mi bólu. – Mówiłaś coś?
– To krępujące – przyznałam.
– Maggie, widziałem cię już prawie kompletnie rozebraną. Pozwól sobie pomóc.
– Dałabym sobie radę sama – mruknęłam.
– Z takim tempem, że na pewno spóźniłabyś się na zdjęcie gipsu, a o ile dobrze pamiętam chcesz się go jak najszybciej pozbyć – nie dawał za wygraną. – Będę ostrożny.
– I delikatny? – przechyliłam głowę lekko w bok.
– I delikatny – potwierdził, uśmiechając się ciepło.
Odruchowo zacisnęłam powieki, kiedy kędzierzawy rozłożył kołdrę, jednocześnie obnażając mnie od pasa w dół.
– Rozluźnij się – usłyszałam jego rozbawiony głos.
– Jestem rozluźniona – odparłam dalej nie otwierając oczu.
– Zaciskasz uda – westchnął, przejeżdżając palcem po złączeniu moich nóg. – Nie zrobię ci krzywdy. Zaufaj mi.
– Postaram się – mruknęłam, próbując rozluźnić swoje mięśnie.
Tym razem poczułam całą dłoń Harry'ego między udami, która powoli je rozsunęła. Chłopak momentalnie zablokował je swoim ciałem, bym nie mogła z powrotem ich złączyć. Usłyszałam, jak zamacza coś w misce, a następnie to wyciska. Jęknęłam cicho, gdy coś w rodzaju gąbki znalazło się tuż przy mojej kobiecości, co chwilę z innej strony. Zagryzłam mocno dolną wargę, kiedy zdałam sobie sprawę, że nie sprawia mi to bólu. Wręcz przeciwnie. To było całkiem przyjemne. Nie chciałam dać sobie po tego znać, dlatego modliłam się, żeby było już po wszystkim. Nie chciałam dać Stylesowi takiej satysfakcji, że po raz kolejny sprawia mi przyjemność.
Otworzyłam oczy, gdy mokra gąbka przestała stykać się z moją skórą.
– Czy mi się wydaje, czy ci się to podobało? – spytał z wyraźną wyższością i rozbawieniem.
– Wydaje ci się – odpowiedziałam, trochę szybciej niż planowałam. Cholera.
– Nie potrafisz kłamać – zaśmiał się.
– Nie masz wstydu, Styles – przewróciłam oczami.
– Powtarzasz się – położył dłonie na moje kolana, złączając nogi. – I znowu masz wypieki – westchnął, gładząc kciukiem skórę moich policzków. – Myślałem, że po tej nocy będziesz nieco mniej wstydliwa.
– Bardzo mi przykro, że cię zawiodłam – uśmiechnęłam się lekko. – Niektóre rzeczy nigdy się nie zmienią – dodałam, łapiąc dłonią jego kciuka.
Swoją drogą dopiero teraz zdałam sobie sprawę, jakie Harry ma duże ręce. Przyglądnęłam się jednej z nich kładąc sobie na kolanach.
– Niektóre rzeczy nie powinny się zmieniać, Meg's – odparł.
– Niektórych rzeczy nie da rady już zmienić.
– Nawiązujesz do czegoś? – poruszył zabawnie brwiami, ściskając moją dłoń, którą od razu odepchnęłam.
– Harold!
– Harold? – zdziwił się.
– Wolisz Edward? – uśmiechnęłam się złośliwie.
– Skąd wiesz? – złapał mnie za nadgarstki.
– Zostawiłeś wczoraj dowód w sypialni – wzruszyłam ramionami. – Swoją drogą fajne zdjęcie.
– Co ja mam z tobą zrobić? – westchnął.
– Puścić mnie i dać mi się wreszcie ubrać?
– Dlaczego? Podobasz mi się w takim wydaniu – uśmiechnął się łobuzersko, kładąc mi dłonie na kolanach, ale dalej trzymając za nadgarstki.
– Jakby ci to wytłumaczyć... – zamyśliłam się. – Po prostu mam przewiew tam, gdzie nie chcę. Harry, proszę i tak czuję się wystarczająco zażenowana tą sytuacją.
– Ty się czujesz zażenowana? Odkryłaś najbardziej upokarzającą rzecz w moim życiu – powiedział lekko się unosząc.
– Czyli jesteśmy kwita – wzruszyłam ramionami.
– Wiesz, że chyba nie do końca?
– Nie przeginaj pały – zmarszczyłam się.
– Specjalnie dobierasz takie słownictwo, by mnie sprowokować?
– Cholera, Styles! Przestań myśleć tylko o jednym! – tym razem to ja podniosłam głos, próbując wyrwać swoje nadgarstki z jego uścisku. Bez skutku. – Puść mnie! – szarpnęłam jeszcze raz i tym razem, ku mojemu zdziwieniu, uwolniłam się.
           Wstałam z taboretu, owijając ciało kołdrą. Kulejąc ominęłam siedzącego na podłodze Harry'ego, a następnie udałam się w kierunku sypialni. Wychodząc z łazienki stwierdziłam, że o wiele szybciej będzie mi się poruszać, skacząc na jednej nodze. Zrzuciłam z siebie okrycie ignorując fakt, że jestem praktycznie naga, po czym skocznym krokiem przemierzyłam trasę.
           Na miejscu od razu podeszłam do torby, wyciągając z niej majtki, dresy i jakiś t-shirt. Opierając się o szafkę wsunęłam na biodra dolną część bielizny, a później resztę przygotowanego ubrania. Kątem oka zauważyłam, że mój telefon leży na stoliku nocnym. Muszę napisać do Nialla...
Po raz kolejny skacząc na jednej nodze przemieściłam się na drugi koniec pokoju, chwytając komórkę i od razu wystukując wiadomość do... mojego brata.
Cholera, jak to dziwnie brzmi... Niall Horan, moim rodzonym bratem. To.jest.chore!

Cześć :) Masz dzisiaj czas? Chyba musimy porozmawiać...

Wysłałam. Serce zaczęło bić mi jak szalone. Co jeśli nie będzie chciał mnie widzieć? Mimo, że jestem na niego zła, to zawsze był dla mnie ważny. Zaufałam mu, jako pierwszemu. Nie chcę go stracić...
Myślałam, że upuszczę telefon, kiedy poczułam w dłoniach wibracje. Otwórz.

Pewnie, że tak! O której ci pasuje i gdzie? Ja się przystosuję :)

Ufff!

Jakoś po 13 przyjadę do was do mieszkania.

           Wraz z przyciśnięciem opcji wyślij, usłyszałam, jak do pokoju wchodzi Harry. Udałam, że go nie słyszę, przeglądając menu w komórce, by czymś się zająć. Niemal podskoczyłam, gdy poczułam, jak kędzierzawy obejmuje moje ciało od tyłu, kładąc brodę na moim ramieniu.
– Nie bądź zła. To były tylko żarty, wiesz? – powiedział nisko, oddechem łaskocząc skórę mojej szyi.
– Czasami tak ciężko z tobą normalnie porozmawiać – westchnęłam ciężko, zablokowując ekran telefonu.
– Przepraszam. Po prostu czasem trudno jest mi się powstrzymać, w szczególności kiedy kilka godzin temu kochaliśmy się w tym mieszkaniu, w tym pokoju, na tym łóżku... i nie do końca trzeźwi – wytłumaczył powoli.
– Zrozum, że muszę się z tym jeszcze oswoić i ostatnią rzeczą, o której chcę teraz rozmawiać, to to co działo się w tym mieszkaniu, w tym pokoju, na tym łóżku, kiedy byliśmy nie do końca trzeźwi.
– Postaram się opamiętać – zgodził się. – Buziak na zgodę? – mruknął, przejeżdżając nosem po mojej szyi.
– Harry...
– Zupełnie do niczego nie zobowiązujący buziak na zgodę? – poprawił.
– Masz dzisiaj szczęśliwy dzień – westchnęłam, a chwilę później zostałam odwrócona twarzą do kędzierzawego, który oparł swoje czoło o moje. Kiedy się nachylił, odsunęłam głowę do tyłu, śmiejąc się pod nosem.
– Nie drażnij się – mruknął, dłońmi łapiąc moje policzki i kilka sekund później przywierając do moich ust. Gdy odwzajemniłam pocałunek, zsunął je na moją szyję, kciukami robiąc kółka na skórze. Nim się obejrzałam, wykorzystał okazję wsuwając język między moje usta, zaczynając walkę z moim. Zachichotałam cicho, kiedy Harry mruknął zadowolony.
           W tym samym czasie, lekko się zachwiałam, tracąc równowagę i tym samym poleciałam do tyłu na łóżko ciągnąc ze sobą kędzierzawego. Wraz z upadkiem poczułam nieprzyjemny ból, ale Styles nie dał mi nad tym myśleć, bo nawet nasza "gleba" nie przeszkodziła mu w całowaniu. Dopiero teraz zorientowałam się, że nie mam w rękach komórki i nawet nie wiem kiedy ją upuściłam... Co więcej, ubranie Stylesa wzbogaciło się tylko o zwykłe, szare dresy, które leniwie zwisały z jego bioder.
– Harry – wymruczałam jego imię na co oderwał się od moich ust, uśmiechając się do mnie leniwie. – Jeśli to miał być zupełnie do niczego zobowiązujący buziak na zgodę, to jak wygląda ten drugi? – spytałam unosząc brwi do góry.
– To jest cienka linia między tym pocałunkiem, a tym, w którym zaczynamy pozbywać się ubrań – wyjaśnił.
– Czyli po ostatniej nocy, jesteśmy jednak do czegoś zobowiązani?
– Do trzech razy sztuka, powiadam – uniósł się lekko na rękach.
– Podobno marzenia nie bolą – prychnęłam, zaplątując ręce na piersiach. – A teraz daj mi wstać, bo zaraz musimy jechać.
– A wiesz ile, podczas tego "zaraz" możemy zrobić? – poruszył dwukrotnie brwiami w górę i w dół.
– Tak. Ty zdążysz się ubrać, a ja zrobić porządek z twarzą i włosami – odparłam niewzruszona, popychając dłonią ramię szatyna, który o dziwo, podniósł się ze mnie, chwilę później pomagając mi wstać.
– Zobaczymy kto pierwszy wymięknie, marudo – mruknął do mojego ucha, kiedy stałam na przeciwko niego.
– Zamknij się, Styles – westchnęłam, odpychając go od siebie.

*

– Maggie Horan, zapraszam do gabinetu – skierowała się do mnie młoda pielęgniarka.
Skinęłam głową, a następnie podpierając się o kule wstałam z krzesełka. Poczułam na ramieniu dużą dłoń Stylesa, co zmusiło mnie do odwrócenia się w jego kierunku. Troska. To jedyne co mogłam wyczytać z jego twarzy.
– Poradzę sobie – powiedziałam, próbując go uspokoić.
Nie czekając na jego reakcję, ruszyłam w stronę drzwi od gabinetu. Chciałam mieć to jak najszybciej za sobą i móc już jechać do Nialla, by pomówić o... sprawach rodzinnych? Tak myślę, że to dobre określenie.
– Dzień dobry, Maggie. Jak samopoczucie? – przywitał mnie lekarz, ręką wskazując bym usiadła. Znowu.
– Dzień dobry. Bywało lepiej – westchnęłam, zajmując wyznaczone miejsce.
Popatrzyłam zmieszana na doktora, który wysunął w moją stronę jakiś list, zaadresowany moim imieniem.
– Lekarz z Francji, który nakładał ci gips jest moim kolegą i prosił bym ci to przekazał – wyjaśnił.
Czego on jeszcze ode mnie chce? Wtedy w szpitalu jasno się wyraziłam, że nie chcę podejmować się chemioterapii, kiedy mój los jest już przesądzony. Bez sensu.
Otworzyłam kopertę wyciągając złożoną na cztery części białą kartkę A4, która z jednej strony była zapisana, drukowanym tekstem. Jest szansa, że rozczytam.

DROGA PANI MAGGIE HORAN,
NIE WIEM OD CZEGO ZACZĄĆ, W TAKIEJ SYTUACJI... WYSTĄPIŁ ABSURDALNY BŁĄD. NIE JEST PANI CHORA, A JUŻ NA PEWNO NIE MA PANI NOWOTWORU. PIELĘGNIARKA PODAŁA MI ZŁĄ KARTĘ, A JA Z RACJI OGROMNEGO ZAMIESZANIA W SZPITALU NIE SPRAWDZIŁEM TEGO. PRZEPRASZAM W IMIENIU SWOIM I MOICH WSPÓŁPRACOWNIKÓW, ZA TAK NIEPROFESJONALNE ZACHOWANIE. ZAMIERZAMY WYPŁACIĆ PANI NALEŻNĄ GRZYWNĘ O WYSOKOŚCI TYSIĄCA DOLARÓW. BARDZO PROSIMY O WYROZUMIAŁOŚĆ I ZROZUMIENIE.
JESZCZE RAZ PRZEPRASZAM W IMIĘ CAŁEGO PERSONELU.
DOKTOR PIERRE LACROIX

Wcisnęło mnie w fotel. Że co do cholery?! Przez ostatnie kilka tygodni żyłam w kłamstwie sądząc, że umieram? Niby powinnam czuć ulgę, ale wcale tak nie jest. Pogodziłam się już z tą myślą i zaczęłam niezależne życie. Co to za lekarz, który nie sprawdza karty pacjenta?! Cholera! Dobrze, że nikt oprócz Harry'ego o tym nie wiedział...
– Wszystko w porządku? – spytał mnie doktor Roobens. – Strasznie zbladłaś.
– Tak, tak – odparłam szybko, składając kartkę. – Proszę przekazać dla kolegi, że przyjmuję ofertę – dodałam.
– Dobrze – skinął głową, nie do końca przekonany. – To co pozbywamy się gipsu?
– Już nie mogę się doczekać – wymusiłam uśmiech.
Podczas całego zabiegu myślami byłam gdzieś indziej. Dalej nie mogłam ogarnąć tego listu. Najchętniej wygarnęłabym Lacroixowi co myślę o jego nieprofesjonalizmie, ale z drugiej strony tysiąc dolarów nie leży na ulicy. Jeśli mojemu życiu nic nie grozi, to mogłabym wrócić do szkoły i pracy, jak tylko w pełni wrócę do formy. Opłaciłabym zajęcia i salę baletową. Do cholery, ja będę żyła! To wydaje się takie nierealne, tak samo, jak to, że mogłam umrzeć. Czy los kiedyś przestanie ze mną pogrywać?
– To by było na tyle – lekarz wyrwał mnie z przemyśleń. – Proponuję jednak, żebyś przez kolejny tydzień używała jeszcze chociaż jednej kuli i stopniowo przyzwyczajała nogę do normalnego chodzenia – polecił.
– Okej – zgodziłam się, wstając z materaca. – Dziękuję.
– Bądź ostrożna – skinął głową lekarz.
– Będę – zapewniłam, wychodząc z gabinetu.
W korytarzu czekał już na mnie Harry, stojący przy ścianie. Uśmiechnął się, gdy tylko mnie zobaczył, ale kiedy nie odwzajemniłam gestu, spuszczając głowę w dół, od razu zmaterializował się stając na przeciwko mnie.
– Co jest? – spytał, unosząc palcami mój podbródek, by móc spojrzeć mi w oczy.
W tej samej chwili emocje sięgnęły zenitu i tak, jak stałam, tak wybuchłam płaczem, wtulając się w jasną koszulkę kędzierzawego, który nie ukrywał swojego zdezorientowania. W tle słyszałam, jak obie kule upadają z hukiem na podłogę.
– Cholera Maggie, co się dzieje?! – mruknął zniecierpliwiony, kołysząc się lekko na boki.
– To wszystko nieprawda – powiedziałam słabo. – Jestem zdrowa.
– Co? Jak to? – odchylił mnie lekko od siebie, by móc ponownie spojrzeć na moją twarz.
– Pomylili karty – wytłumaczyłam krótko, pociągając nosem. – Będę żyła, Harry.
– To świetnie! – krzyknął z entuzjazmem, trochę zbyt głośno, jednak nie wydawał się być tym przejęty. Następnie przygarnął mnie z powrotem do siebie, przytulając mocno.
Styles się cieszył. Inni gdyby wiedzieli pewnie też zareagowali tak samo. Tylko dlaczego ja, zamiast czuć ulgę czuję się oszukana? Dlaczego mam wrażenie, że ktoś tam na górze śmieje się z tego żartu, który był na prawdę bardzo kiepski? Byłam przygotowana na śmierć. Byłam gotowa podjąć ostatnie ryzyka, jakie mnie czekały za życia. A teraz? Teraz dowiaduję się, że to była pomyłka. Dlaczego, do cholery, nie potrafię się z tego cieszyć?!
– Wszystko w porządku? – spytał kędzierzawy, jednocześnie rozwiewając moje obecne myśli.
– Tak. P-p-po prostu jestem w szo-o-oku – wyjąkałam. – Możesz mnie stąd zabrać?
– Oczywiście – skinął głową, po czym schylił się, by podnieść leżące na podłodze kule. – Gdzie sobie życzysz?
– Do waszego mieszkania. Muszę porozmawiać z Niallem.

*
           Serce mi biło, jak szalone w chwili, kiedy Harry przekręcał klucz w zamku, a następie za pomocą klamki uchylił drzwi do mieszkania, w którym czekał na mnie mój brat. Za pomocą kuli udałam się w stronę kuchni, bo gdzie indziej można w końcu znaleźć Horana? Kiedy przekroczyłam próg, zauważyłam blondyna stojącego tyłem do mnie i wyglądającego przez okno. Z daleka można było zauważyć to, że był spięty. Z resztą nie tylko on...
– Niall – odezwałam się dość cicho.
Przez moment myślałam nawet, że mnie nie usłyszał, ale zmieniłam zdanie, gdy gwałtownie się odwrócił. Zawahał się jednak, kiedy chciał zrobić krok w moją stronę. Poczułam, jak zadrżała mi dolna warga. Nie mogę płakać. Nie mogę znowu ryczeć!
– Tak bardzo ciebie przepraszam, Maggie... – powiedział słabo. – Chciałem ci powiedzieć, ale bałem się. Nie wiedziałem, jak zareagujesz. Wybacz mi...
– Możesz mnie przytulić? – spytałam mocno drżącym głosem.
Nie odpowiedział, tylko z nieodgadnionym wyrazem twarzy ruszył w moim kierunku, kilka sekund później trzymając moje ciało w swoich objęciach. Nie wytrzymałam i wybuchłam płaczem chowając twarz w koszulce mojego brata, który powoli wodził dłonią wzdłuż mojego kręgosłupa. To takie dziwne uczucie, dowiedzieć się w wieku osiemnastu lat, że ma się rodzinę. Taką prawdziwą, biologiczną. Ta informacja z całą pewnością zmieni moje życie.
– Zawsze chciałem mieć młodszą siostrę – wyznał. – Gdy po śmierci mamy dowiedziałem się, że mam ciebie, przeniosłem się do Nowego Jorku. Szukałem, ale bezskutecznie, a kiedy zaczynałem tracić nadzieję poznaliśmy się zupełnie przypadkiem. Nie zdawałem sobie sprawy z tego, że będzie mi tak trudno powiedzieć prawdę – westchnął głośno. – Tak bardzo ciebie przepraszam, że dowiedziałaś się o tym w ten sposób...
– Zapomnijmy o tym, dobrze? – poprosiłam cicho. – Rodzina powinna sobie wybaczać wszystko.
– Tak po prostu?
– A co, chcesz się kłócić? – odchyliłam głowę, by móc spojrzeć na Nialla.
– Nie – pokiwał przecząco głową. – Jeszcze będziemy mieli czas na rodzinne konflikty – uśmiechnął się szeroko, na co przewróciłam oczami.
           Niesamowite jak moje życie zmieniło się przez ostatnie kilka tygodni. Tyle rzeczy się wydarzyło... Czy wyszło mi to na dobre? Zdecydowanie! Czuję się o wiele silniejsza i jestem gotowa stawić czoło całemu światu.




Przepraszam...

29 komentarzy:

  1. Pierwsza !!! Nie rozumiem tego ostatniego słowa "przepraszam" rozdział jest świetny nawet nie wiesz jak się cieszę,że to jednak była pomyłka i że pogodzila się z Niallem :* Czekam na next i życzę weny :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow. Niesamowity, Cieszę sie ze to była pomyłka. Czekam na nn<3

    OdpowiedzUsuń
  3. ochhh, to takie cudowne, że ona będzie żyła<3
    nawet nie wiesz jak się ucieszyłam, jak zobaczyłam, że dodałaś nowy rozdział;*
    fajnie, że wszystko się układa.;*
    kocham cię<3

    http://liivethemomentt.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdział świetny ;) Ciesze się że pogodziła się z Niallem i że jest jednak zdrowa ale wiem że teraz będzie jej jeszcze ciężej. W końcu kochała Zayna a zbliżyła się do Hazzy dlatego że on jej go przypominał i myślała że za parę dni umrze.... No nic, czekam na next!

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak dobrze, że to była pomyłka!! Normalnie tak się cieszę! Będzie mogła normalnie żyć w wgl.. :D No i może będzie z Harrym! ♥
    Nie masz za co przepraszać! Rozdział jest świetny! No i to, że Meg nie ma raka jest.. wow :DDD

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudowny rozdział. *-*
    Dobrze, że Meggie się już pozbierała i jednak będzie żyła. Cieszę się, że się pogodziła z Niallem. Ja wciąż tęsknię za Zayn'em i ciągle nie mogę uwierzyć, że tu już go nie ma..
    Mam nadzieję, że kolejny rozdział pojawi się niedługo. Love U bab! ;*

    OdpowiedzUsuń
  7. W końcu nowy rozdział <3 Szczerze mówiąc ciesze się, ze to pomyłka i, że pogodziła się z Niallem. Z drugiej strony miałam nadzieje, ze w końcu będzie z Zaynem gdy umrze, ze bd razem i taki happy end no może nie do końca :) Teraz jestem naprawdę ciekawa co bd z nią i harrym, czy bd razem a może nie ? Matko czekam na kolejny rozdział <3 I nie wiem za co przepraszasz ... rozdział jest świetny, przerwa jaka była między jednym rozdziałem a drugim tylko zaostrzyła ciekawość. Jesteś genialna <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie wiem co lepsze...koniec czy początek!?!?!*_____*

    OdpowiedzUsuń
  9. kochamkocham ♥
    mam nadzieję,że następny rozdzial bedzie szybciej :))

    OdpowiedzUsuń
  10. tak sobie rano włączam komputer i myślę, może jest nowy rozdział - fajnie by było ;d i jest :) jestem szczęśliwa, że Meggi nie jest chora i wszystko dobrze z jej braciszkiem, a tak na marginesie nie obraziłabym się za takiego brata :) szkoda ze to już koniec... ale pocieszam się ze będziesz pisała następnego bloga ;d buziaki i życzę dużo weny; d

    OdpowiedzUsuń
  11. Jestem niesamowicie zadowolona z tego co wlasnie przeczyatalam. Usatysfakcjonowal mnke ten rozdzial i ciesze sie ze w koncu jestes. Tesknklam za toba, za twoja tworczoscia i w dosc nieoczekiwanym momencie pojawil sie ten rozdzial. Musze przyznac ze na prawde sie nie spodziewalwm. Cieszy mnie ze ona jest zdrowa. Zastanawiam sie jak bedzie teraz wygladalo jej dalsze zycie. Trzymam za ciebie kciuki moja kochana Ems! Do nastepnego. Oczywiscie przepraszam za bledy i za to, ze sie nie rozpisalam ale wlasnie siedze w pociagu i do dyspozycji mam tylkk telefon. Trzymaj sie!

    OdpowiedzUsuń
  12. nie masz za co przepraszac.

    OdpowiedzUsuń
  13. jadąc do dentysty czytam ten rozdział i zapiera mi dech w piersi. z niecierpliwieniem czekałam na ten rozdział i szczerze zdziwiłam się, że Meg przeżyje, bo byłem w 100% ostatnio pewna, że ją uśmiercisz. zastanawiam się czy pomiędzy nią a Harry'm coś będzie, czy w jej sercu zawsze już będzie Zayn. nie wiem dlaczego na końcu napisałaś przepraszam, ale jeśli uważasz, że nas zawiodłaś czy coś podobnego to jesteś w błedzie. rozdział zajebisty i już nie mogę doczekać się następnego ;)
    + zapraszam na secrets of human bo ostnio pojawił się tam nowy rozdział :)
    pozdrawiam Ali

    OdpowiedzUsuń
  14. A ja tak czytam i czytam i przez chwilę się zastanawiałam, czy jest sens skoro ona ma umrzeć. Ale stwierdziłam, że wszystko może się wydarzyć. I BAM! Wydarzyło :D
    Wściekłabym się, gdybym przespała się z Harry'm, żeby stracić dziewictwo, a potem dowiedziała, że jednak nie umieram. Nie, wait. Stracić dziewictwo ze Styles'em? Nie byłabym wściekła!
    Jesssu, co ja pierdolę? XD
    Rozdział świetny, jestem mega... nie wiem, podekscytowana? No, chyba tak :D
    Love xoxo
    Niall's wife :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Czemu przepraszasz? Rozdzial jest boski :D Ciesze sie ze jednak nie umrze. Moglaby byc z hazza XD

    OdpowiedzUsuń
  16. O tym, że uwielbiam to opowiadanie i twój styl pisania powtarzać chyba nie muszę. W takim razie zadam pytanie: dlaczego przepraszasz? Czy nie jesteś tylko człowiekiem? Czy nie zasługujesz na czas wolny? Czy cały czas masz spędzać przy komputerze, bo rozdział? Naprawdę, może i robisz dłuższe przerwy, ale wolę poczekać i przeczytać to, co widzę powyżej, niż codziennie widzieć rozdziały z dupy wyciągnięte, napisane z przymusu i bez chęci. Dlatego nie przepraszaj, bo za talent się nie przeprasza.
    Melody. xx
    PS. Trzymam kciuki za Meg i Harry'ego!

    OdpowiedzUsuń
  17. ale super tak się ciesze ,że Meg bd żyła i ,że się pogodziła z Naillem tylko ciekawe jak się potoczy sytuacja między nią a Harrym czekam na następny rozdział i zapraszam też na mojego bloga http://lovestoryzaynmalik.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. O Boże, wstawiłaś! ♥
    Kurczę, tak długo tego nie robiłaś, że się zastanawiałam przez dobrą chwilę, czemu jest 'TAM'... xd Jebłam po tym pingwinie XD Hazzuś, przygryź język... choć nie, taki mi się podobasz. :D

    To dobrze, że Maggie nie była jednak chora, choć ja, jak to ja, po prostu MUSZĘ oświadczyć, że coś takiego przewidywałam. Noo, i w sumie dobrze. Już śmierć Zayna mną wstrząsnęła. :((
    Ciekawe, jak to będzie z Harrym. :D
    Pewnie tak: prolog, rok 2022, szczęśliwe małżeństwo Harry'ego i Maggie Stylesów są w szpitalu, Harry zemdlał, bo czeka na dziecko, Maggie na niego warczy, żeby się obudził, bo jest parszywym tchórzem..
    Ach.. tak, właśnie tak to sobie wyobrażam. XDDD
    Być przepraszanym jest miło... tylko że ty nie masz za co. c;
    nawet gdybyś miała, to wynagrodzisz nam to nowym postem. ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  19. Za co kochana? Za co nas przepraszasz? Nie można czegoś takiego robić, szczególnie, że wstawiło się tak świetny rozdział! Jestem pewna podziwu. Już nie chodzi mi o Twój styl, który po prostu uwielbiam i oczywiście chcę zaznaczyć, że tutaj się nic nie zmieniło, ale o to, że znów nas zaskoczyłaś. Kiedy wszyscy, albo przynajmniej większość spodziewała się smutnego zakończenia, związanego ze śmiercią Maggie, Ty jednak tym rozdziałem udowodniłaś nam, że byliśmy w błędzie, lub na koniec możemy się wszystkiego spodziewać. Wypadku czy czegoś. Teraz sama już nic nie wiem, ale to jest właśnie fajne. Za to masz ogromnego plusa. W ogóle to cieszę się, że Horanki się pogodziły, doszli do porozumienia. Kurczę, jestem z Ciebie taka dumna <3 ♥ Ciekawa jestem co będzie ze Stylesem, bo on się chyba w niej zakochał, w końcu no zrobili TO. A jeśli ona zaszła w tedy w ciążę?! Boże. Tyle pytań, przypuszczeń, złudzeń i wszystkiego, ale brak odpowiedzi! Pisz szybciutko kolejny. Pozdrawiam i życzę głowy pękającej od pomysłów! :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Cieszę się, że jest zdrowa, dalej nie mogę się przyzwyczaić, że nie ma Zayna. Brakuje mi go. Fajnie, że pogodziła się z Niallem:) Czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ojej, uwielbiam twojego bloga. Dziś przeczytałam wszystkie rozdziały i jestem pod wrażeniem twojego talentu. Masz niesamowity dar, uwielbiam sposób w jaki piszesz. Od teraz jestem twoją fanką. Hihi. Szkoda mi tylko, że Zayn nie żyje, takie fajne relacje zapowiadały się między nim a Maggie. Ale cóż... :) Zaskoczyła mnie też sytuacja z Harrym. Niesamowite, że wprowadzasz tyle akcji. Super! Rozdział świetny i z niecierpliwością czekam na nn.
    Pozdrawiam, Dija :)

    Ps. Życzę duuuużo weny. :)

    OdpowiedzUsuń
  22. zawiesiłas bloga?

    OdpowiedzUsuń
  23. Jeejku już myślałam, że ona naprawdę umrze, ale jak db, ze jednka sie okazało, że to pomyłka ^^. Ale z drugiej strony to sie porobilo i teraz nie wiem czy Meggie nie bd żałować tego co zrobiła z Harrym, czy po prostu z nim bedzie i czy powie o tym Niallowi. Wgl to przepraszam ze poprzednich rozdzialow nie skomentowalam ale przeczytalam wszystkie za jednym razem. Jak Zayn zmarł to zaczęłam płakać i myślałam, że to bd tylko sen Meg's no ale trudno, mama nadzieje ze bd jeszcze jakas klotnia z Harrym, a potem bd razem, czekam na nexta :*

    OdpowiedzUsuń
  24. Kiedy następny rozdział? ;)

    OdpowiedzUsuń